Artykuly
14-11-2008 10:36
Inwestor z zagranicy ruszył polską giełdą
Cudowne zamknięcie sesji w środę to nie wynik błędu, ale zlecenia zagranicznego inwestora
– Odpowiada za to jeden zagraniczny podmiot – mówi Robert Wąchała z Komisji Nadzoru Finansowego. W wyniku koszykowego zlecenia o wartości około 100 mln zł na kupno po każdej cenie akcji wszystkich spółek z WIG20 ten indeks tuż przed zamknięciem poszybował w górę o 5 pkt proc. W ten sposób ostatecznie stracił nie 9 proc., lecz niecałe 5 proc.
Transakcji dokonano podczas tzw. fixingu za pośrednictwem polskiego biura maklerskiego. – Jeśli dojdziemy do wniosku, że mogło dojść do manipulacji, to skierujemy do prokuratury podejrzenie popełnienia przestępstwa – mówi Łukasz Dajnowicz z KNF. Pytane przez „Rz” biura maklerskie nie wskazały brokera, który pośredniczył w „cudownym” zleceniu. Jednak musiał być to jeden z dwóch czołowych graczy, których obroty na GPW były w środę największe.
We wrześniu KNF pytała zarząd giełdy, czy rozważa wprowadzenie mechanizmów zabezpieczających przed takimi sytuacjami. Jednak zmiany nie zostały wprowadzone. Prezes GPW Ludwik Sobolewski w rozmowie z „Rz” już wcześniej zapowiadał, że nie zamierza znosić fixingu, myśli jedynie o jego skróceniu.
Różne kursy akcji
Środowa końcówka sesji przyniosła nie tylko nagłe zmniejszenie skali spadków. Przyniosła też zamieszanie w tabelach giełdowych publikowanych przez media, w tym gazety.
Powodem zamieszania było wyznaczenie kursu kilku spółek w wyniku tzw. równoważenia. Dzieje się tak, gdy nie udaje się zaspokoić popytu. Wtedy kursem odniesienia mogą być nawet ceny, po których nie zawierano transakcji. Np. kurs Agory według mediów to 20 zł, a według GPW 23,11 zł.
Według przedstawicieli firm dostarczających giełdowe dane jest to kwestia różnej interpretacji kursu zamknięcia. Część z nich przyjęła, że jest to cena z fixingu o godzinie 16.20. – Ale GPW uznała, że kursem zamknięcia jest ostatni kurs w systemie giełdowym – twierdzi przedstawiciel jednej z firm analitycznych.
– Część dystrybutorów ma problemy z pobieraniem danych nietransakcyjnych, ale problem leży po ich stronie – mówi „Rz” Ludwik Sobolewski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych.
– Z punktu widzenia inwestorów należy ustalić, które kursy i dane są właściwe. W innym wypadku mogą mieć oni problemy przy analizowaniu giełdowej rzeczywistości np. poprzez analizę techniczną – twierdzi Jarosław Dominiak, szef Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.
Autor: Wojciech Iwaniuk
(źródło: rp.pl/ekonomia 14.11.2008)
Inwestor z zagranicy ruszył polską giełdą
Cudowne zamknięcie sesji w środę to nie wynik błędu, ale zlecenia zagranicznego inwestora
– Odpowiada za to jeden zagraniczny podmiot – mówi Robert Wąchała z Komisji Nadzoru Finansowego. W wyniku koszykowego zlecenia o wartości około 100 mln zł na kupno po każdej cenie akcji wszystkich spółek z WIG20 ten indeks tuż przed zamknięciem poszybował w górę o 5 pkt proc. W ten sposób ostatecznie stracił nie 9 proc., lecz niecałe 5 proc.
Transakcji dokonano podczas tzw. fixingu za pośrednictwem polskiego biura maklerskiego. – Jeśli dojdziemy do wniosku, że mogło dojść do manipulacji, to skierujemy do prokuratury podejrzenie popełnienia przestępstwa – mówi Łukasz Dajnowicz z KNF. Pytane przez „Rz” biura maklerskie nie wskazały brokera, który pośredniczył w „cudownym” zleceniu. Jednak musiał być to jeden z dwóch czołowych graczy, których obroty na GPW były w środę największe.
We wrześniu KNF pytała zarząd giełdy, czy rozważa wprowadzenie mechanizmów zabezpieczających przed takimi sytuacjami. Jednak zmiany nie zostały wprowadzone. Prezes GPW Ludwik Sobolewski w rozmowie z „Rz” już wcześniej zapowiadał, że nie zamierza znosić fixingu, myśli jedynie o jego skróceniu.
Różne kursy akcji
Środowa końcówka sesji przyniosła nie tylko nagłe zmniejszenie skali spadków. Przyniosła też zamieszanie w tabelach giełdowych publikowanych przez media, w tym gazety.
Powodem zamieszania było wyznaczenie kursu kilku spółek w wyniku tzw. równoważenia. Dzieje się tak, gdy nie udaje się zaspokoić popytu. Wtedy kursem odniesienia mogą być nawet ceny, po których nie zawierano transakcji. Np. kurs Agory według mediów to 20 zł, a według GPW 23,11 zł.
Według przedstawicieli firm dostarczających giełdowe dane jest to kwestia różnej interpretacji kursu zamknięcia. Część z nich przyjęła, że jest to cena z fixingu o godzinie 16.20. – Ale GPW uznała, że kursem zamknięcia jest ostatni kurs w systemie giełdowym – twierdzi przedstawiciel jednej z firm analitycznych.
– Część dystrybutorów ma problemy z pobieraniem danych nietransakcyjnych, ale problem leży po ich stronie – mówi „Rz” Ludwik Sobolewski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych.
– Z punktu widzenia inwestorów należy ustalić, które kursy i dane są właściwe. W innym wypadku mogą mieć oni problemy przy analizowaniu giełdowej rzeczywistości np. poprzez analizę techniczną – twierdzi Jarosław Dominiak, szef Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.
Autor: Wojciech Iwaniuk
(źródło: rp.pl/ekonomia 14.11.2008)









