Infolinia: 0 801 08 08 11
(0,29 zł/min + VAT)
           


     Fundusze inwestycyjne
      - Akcji
      - Obligacji
      - Papierów dłużnych
      - Rynku pieniężnego
      - Zrównoważone
      - Stabilnego wzrostu
      - Inwestycji zagranicznych

     Fundusze Emerytalne
     Fundusze Nieruchomości
     Fundusze Europejskie
     Lokaty Bankowe


     Słownik
     Przydatne linki
     Akty prawne


     Notowania
     Kursy Walut
     Stopy Procentowe
     Artykuly
     Informacje


     O Firmie
     O Portalu
     Nasi Partnerzy
     Praca
     Reklama
     Kontakt
     Mapa Serwisu
     Startuj z Nami



[24-07-2008 9:47]

We wtorek indeksy od początku dnia spadały. Pogorszenie nastrojów na parkietach europejskich związane było z wczorajszym ...więcej



    Artykuly




26-03-2008 11:17
Wielki sprawdzian funduszy

Rok 2009 już za pasem. Za chwilę zatem ruszą wypłaty ze zreformowanego systemu emerytalnego. To będzie wielki sprawdzian funkcjonowania postanowień ustaw z 1997 r. i sprawności rynku kapitałowego.

Wyzwanie dotyczy kilku płaszczyzn. Pierwsza jest opisywana najczęściej: to dziesięcioletnia skuteczność zarządzających aktywami otwartych funduszy emerytalnych. Jeszcze nie tak dawno Naczelna Izba Kontroli alarmowała, że pierwsze wypłaty z I i II filaru mogą na początku nie przekroczyć 30 proc. ostatniego wynagrodzenia. Teraz częściej można usłyszeć, że stopa zastąpienia wyniesie początkowo 40–50 proc. Jakikolwiek jednak będzie ostateczny rezultat, to najciekawsze w tej dyskusji jest to, że jedynym wzywanym do tablicy są fundusze emerytalne.

Właściwe proporcje

Rozdzierający szaty nad biednymi przyszłymi emerytami tworzą nieadekwatny do sytuacji skrót myślowy: nie zapominają wprawdzie, że gdzieś tam centralną osią systemu emerytalnego jest Zakład Ubezpieczeń Społecznych, jednak przyszłe wypłaty identyfikują przede wszystkim z OFE.

Tymczasem przyszłą emeryturę w dwóch trzecich tworzy ZUS, a właściwie Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, bo jedynie 7,3 proc. płacy w postaci składek trafia do OFE. W istocie, po rozpoczęciu wypłat należałoby sprawdzić, jaka będzie relacja składek wpływających obecnie do FUS, do przyszłej wypłaty pierwszofilarowej, a jaka – składek płynących obecnie do OFE do wypłaty z części drugofilarowej. Jeżeli okaże się, że fundusze emerytalne gorzej zarządzały składką niż ZUS, to trzeba będzie przyznać rację krytykom drugiego filaru. Co będzie jednak, jeżeli okaże się, że to one lepiej zarządzały składką?

To właśnie jest pierwsze wyzwanie, któremu OFE powinny sprostać – muszą być lepsze niż FUS. Z prezentowanych swego czasu badań 4P Research Mix dla ING Nationale-Nederlanden wynikało, że Polacy nie ufają ZUS. Co będzie zatem, jeśli OFE dowiodą, że ten brak ufności jest zasadny? Czy początek wypłat emerytalnych będzie testem wiarygodności dla nich, czy też raczej dla ZUS? Tymczasem ten wątek nie pojawia się w publicznej debacie. Szkoda, bo pozwoliłoby to odmitologizować OFE (zagraniczny kapitał zagarniający polskie pieniądze) i przeniosłoby wymianę argumentów na właściwą płaszczyznę.

Weryfikacja nie tylko dla OFE

Dopiero drugim elementem testu będą wyniki zarządzających OFE. – Dobre wyniki, powtarzalne, tego właśnie oczekują klienci – podkreśla Piotr Pindel, członek zarządu PTE Generali. – Ponieważ mimo giełdowych spadków wyniki OFE w ciągu minionych ośmiu i pół roku pozwoliły uzyskać 64,1 proc. zarobku (obliczenia Generali za okres 30.09.1999–31.12.2007), to średnio wynik jest całkiem satysfakcjonujący.

– Nie, zupełnie się tego nie boję. W 2009 r. na emerytury przejdzie grupa około 4 tys. kobiet. Sądzę, że bardzo ważną rzeczą jest to, byśmy zorganizowali wypłaty właściwie, żeby nie było żadnych administracyjnych problemów, żeby ludzie się nie skarżyli – mówi Marc van der Ploeg, prezes ING Nationale-Nederlanden. Początkowy test będzie miał skromny wymiar w sensie liczbowym. Jeśli strona organizacyjna okaże się wydolna przy wypłatach, to nie trzeba będzie sprawdzać odporności żywego organizmu na biurokrację. Pozostanie wówczas „tylko” problem drugi – a więc wielkość emerytur z obowiązkowych filarów.

Z tego też powodu początek wypłaty emerytur z nowego systemu jest wyzwaniem dla rynku kapitałowego w ogóle. Jeśli bowiem suma wypłat z pierwszego i drugiego filaru nie będzie zbyt satysfakcjonująca, ale zarządzający – szczególnie OFE – będą potrafili wykazać swoją zdolność do skutecznego pomnażania nawet stosunkowo niewielkiej składki, to będzie można powiedzieć, że m.in. warszawska giełda zdała egzamin i rzeczywiście jest miejscem, gdzie powiększa się wartości odkładanych pieniędzy. To zaś ma konsekwencje znacznie szersze.

Będzie to pierwsza możliwość udowodnienia, jaki sens ma gromadzenie nawet stosunkowo niewielkich, ale regularnych kwot. Zważywszy na głosy, które pojawiały się w prowadzonej na przełomie lutego i marca br. dyskusji o sensie dodatkowych oszczędności, ewentualne dobre rezultaty zarządzających aktywami będą namacalnym dowodem, czym jest procent składany. Będą oni mogli powiedzieć: pani X odkładała 100 zł. miesięcznie, co np. od sierpnia 1999 r. oznacza zgromadzenie kapitału w wysokości 10,1 tys. zł. W ciągu ośmiu lat stan hipotetycznego konta emerytalnego wzrósł o od 4,9 tys. zł do prawie 6,1 tys. zł (wyliczenia ING NN PTE), w zależności od funduszu. Zestawienie tego z zyskami z obligacji i lokat bankowych, bo na pewno się takie pojawi, będzie praktyczną lekcją zasad ekonomii.

Tu otworzy się pole do ważnej dyskusji, w której zapewne pojawią się zarówno odniesienia do przeszłości jak i do przyszłości. Dziesięć lat temu rząd właściwie całkowicie zapomniał o konieczności zwiększania wiedzy ekonomicznej społeczeństwa i wpajania mu przekonania, że o własną emeryturę trzeba dbać. Pojawiały się wówczas głosy, że powinny zająć się tym firmy, które owe oszczędności emerytalne będą gromadzić i na nich zarabiać. Wydaje się, że doszło do gigantycznego nieporozumienia lub niezrozumienia. Skoro bowiem zapadła polityczna decyzja o zmianie systemu emerytalnego pod groźbą bankructwa budżetu i powiedziano A, to należało powiedzieć B i uświadomić wyborcom, jakie są konsekwencje tych decyzji.

Nowy etap

Kolejny interesujący aspekt początku wypłat emerytalnych to pojawienie się od 2014 r. nowych instytucji, a więc zakładów emerytalnych. W pięcioletnim okresie przejściowym emerytury dla niewielkiej grupy kobiet wypłacałyby OFE. – Na starcie zakłady emerytalne nie będą duże, ponieważ środki im przekazywane początkowo również nie będą istotne. Będą rosły z czasem, potem znów będą się zmniejszać – mówi Ewa Lewicka, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych. Jak szacowano, na początek do zakładów emerytalnych wpłynie 2,5 mld zł. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej ocenia, że w 2080 r. zakłady emerytalne otrzymają 500 mld zł.

Nowe instytucje będą więc ważnym graczem na rynku finansowym. Głównie na rynku papierów dłużnych, ponieważ w założeniu dopuszczalny limit inwestycji w akcje miałby wynieść 20 proc. aktywów. Jednak trudno szacować, jaki będą miały wpływ na rynek finansowy i kapitałowy, skoro nie istnieją szacunki dla tak dalekiej perspektywy, dotyczące przyszłej wielkości nadal funkcjonujących OFE, funduszy inwestycyjnych czy ubezpieczycieli na życie.

Równolegle, co trzeba dodać, może pojawić się inna ważna dla rynku instytucja – Fundusz Rezerwy Demograficznej, który ma być zasilany wpływami z prywatyzacji. Ta możliwość istnieje w prawie od początku reformy emerytalnej, przy czym do FRD nie wpływały środki z prywatyzacji. Obecnie widać, że istnieje wola polityczna wprowadzenia takiego rozwiązania. – To dobrze, trzeba się szykować na gorsze czasy. To myślenie nie tylko o ludziach, także o państwach – podsumowuje Ewa Lewicka. W lutym br. Ministerstwo Skarbu zadeklarowało konkretne prace nad tym rozwiązaniem. – Założenia do ustawy o Funduszu Rezerwy Demograficznej przedstawiliśmy ministrowi finansów oraz ministrowi pracy i polityki społecznej. Dogrywamy z Ministerstwem Finansów formułę, jakie mają być szczegółowe rozwiązania dla tego funduszu, jaki ma być jego status i jak będzie wpływał, lub nie, na dług publiczny, finansowanie deficytu – mówił na konferencji podsumowującej sto dni resortu skarbu minister Aleksander Grad.

Kolejny etap reformy emerytalnej, czyli początek weryfikacji jej skutków, ma wymiar nie tylko indywidualny, mierzony wielkością wypłat. To równocześnie dalszy ciąg budowy polskiego rynku kapitałowego i edukacji ekonomicznej społeczeństwa. Kwestią otwartą jest to, jak to wyzwanie zostanie potraktowane.

Więcej w Miesięczniku Finansowym BANK



Autor: Anna Lach

Copyright by Miesięcznik Finansowy BANK