Na warszawskiej giełdzie euforia po panice
23.08.2007
Warszawska giełda odrabia bolesne straty z ubiegłego tygodnia. W środę WIG wzrósł o 4,6 proc., a krajowi inwestorzy zarobili 25 mld zł.
Takich jednodniowych wzrostów na warszawskim parkiecie nie było co najmniej od 2000 r. Początkowo drożały akcje dużych firm. Później na celowniku inwestorów znalazły się też maluchy i średniaki. - Potencjał spadkowy warszawskiej giełdy chwilowo się wyczerpał. Stopień wyprzedaży rynku był bardzo wysoki, najwyższy od krachu z 1994 r. - mówi "Gazecie" Alfred Adamiec, główny ekonomista Noble Banku.
Według naszych rozmówców wśród kupujących przeważali w środę spekulanci z zagranicy, ale nie tylko.
- Akcje większych spółek kupują krajowe fundusze inwestycyjne, które korzystają z ostatniej przeceny - relacjonował agencji Reuters Adam Gawlik z PZU Asset Management. Niektórzy nasi rozmówcy przyznają, że do funduszy po kilkutygodniowej przerwie znów płyną pieniądze Polaków. Od 2004 r. oszczędzający powierzyli im ok. 100 mld zł, co wywindowało kursy spółek nawet o kilkaset procent.
Tak silne zwyżki w środę można częściowo tłumaczyć relatywną wtorkową słabością warszawskiego parkietu na tle Europy i USA. WIG20 stracił 0,9 proc., podczas gdy indeks praski był na plusie. W górę drgnęły też wskaźniki dojrzałych parkietów.
- W poniedziałek i wtorek na warszawskiej giełdzie realizowano zlecenia spanikowanych klientów...
Gazeta Wyborcza