Peryskop Finansowy Gold Finance 10.09.2010 - 17.09.2010
20.09.2010• Produkcja przemysłowa wzrosła w sierpniu o 13,5% w porównaniu do sierpnia ubiegłego roku. Dokładnie takiej dynamiki spodziewali się ekonomiści. W lipcu produkcja zwiększyła się o 10,5%.
• Wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych wyniósł w sierpniu 2%. Spodziewano się, że inflacja wyniesie 2,1%. Zdaniem wiceprezesa Głównego Urzędu Statystycznego kolejne miesiąc nie powinny przynieść spadku inflacji ani cen żywności.
• Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw wyniosło w sierpniu 3407,26 zł i było wyższe niż w tym samym miesiącu poprzedniego roku o 4,2%. W firmach zatrudnionych było 5 mln 352,1 tys. osób, o 1,6% więcej niż w sierpniu 2009 r. Liczba zatrudnionych nie zmieniła się natomiast w porównaniu do lipca.
• Ministerstwo Finansów poinformowało, że w przyszłym tygodniu zakończą się prace nad projektem budżetu na przyszły rok. Z nieoficjalnych informacji wynika, że rząd rozważa likwidację lub ograniczenie niektórych ulg, np. rodzinnej, w przypadku gdyby dług publiczny przekroczył 55% PKB.
• We wtorek mają być gotowe założenia do projektu ustawy mającej na celu poprawę działalności Otwartych Funduszy Emerytalnych. Zakłada on między innymi utworzenie funduszy o bardziej agresywnej polityce inwestycyjnej dla młodych klientów i bezpiecznych dla osób starszych.
• Deficyt budżetu państwa po sierpniu wyniósł 36,918 mld zł i stanowił 70,7% deficytu planowanego na cały rok.
Rynek Akcji
Polska
Na warszawskiej giełdzie miniony tydzień sprawiał wrażenie dość nudnego, jednak na tle pozostałych parkietów wcale nie było tak źle, a kilka interesujących wydarzeń było w stanie, choćby na krótko, zelektryzować inwestorów. Po pierwsze, zmiany wartości naszych indeksów były wyraźnie większe, niż na przykład we Frankfurcie, choć Amerykanom już nie byliśmy w stanie dorównać. WIG20 zwiększył swoją wartość o 0,6% a WIG wzrósł o 1,1%. Ten drugi wskaźnik jednak zdołał pokonać kwietniowy szczyt, a tym samym ustanowił rekord hossy, rozpoczętej w lutym ubiegłego roku. Od tamtego czasu podwoił swoją wartość i – jak widać – ani myśli na tym poprzestać. Przynajmniej na razie. Wskaźnikowi największych spółek udało się zaledwie poprawić szczyt z sierpnia.
Po drugie, mimo niezbyt wielkich zmian wartości indeksów, nie sposób nie zauważyć zdecydowanego wzrostu wartości obrotów. Były one najwyższe od końca maja. Zmniejszyła się nieco aktywność handlu na rynku małych i średnich spółek. Skok obrotów na szerokim rynku i w segmencie największych firm można wiązać z większym zainteresowaniem kapitału zagranicznego oraz prawdopodobnie piątkowym wygasaniem kontraktów terminowych. W marcu i czerwcu potężny wzrost obrotów był widoczny w trzeci piątek miesiąca, czyli dokładnie w dniu wygasania poszczególnych serii kontraktów. Być może tym razem proces ten zaczął się nieco wcześniej.
Wreszcie wydarzeniem nie tylko tego tygodnia, była informacja o sprzedaży przez AIB pakietu akcji Banku Zachodniego WBK hiszpańskiemu Santanderowi. Cena, jaką wynegocjowano, sięgająca około 225 zł za akcję, spowodowała niemal 10% wzrost notowań papierów naszego banku. Skorzystali na tym także posiadacze walorów PKO, które zyskiwały w nadziei na wypłatę dywidendy, która była uzależniona od powodzenia kupna akcji BZ WBK przez PKO. Dzięki zmianom kursów akcji BZ WBK i PKO indeks WIG Banki był w tym tygodniu liderem wzrostów, zyskując 2%. Na drugim biegunie znalazła się branża budowlana, której wskaźnik stracił 2,1%. WIG Informatyka zniżkował o nieco ponad 1%. Subindeks spółek spożywczych niemal nie zmienił swej wartości a WIG Telekomunikacja wzrósł o 0,25%.
Świat
Wall Street się zawahała
W ciągu ostatnich pięciu sesji (od czwartku do czwartku) indeksy na amerykańskiej giełdzie poszły nieco w górę, jednak większą część tego ruchu zrealizowała na zaledwie jednej, poniedziałkowej sesji. W trakcie pozostałych można było mówić o niemal całkowitym marazmie. Zmiany w przypadku S&P500 nie przekraczały kilku punktów. W sumie indeks ten zyskał 1,85%, Dow Jones wzrósł o 1,7%. Nieco bardziej dynamicznie zachowywał się Nasdaq, który zwiększył swoją wartość o 3%. S&P500 znów miał trudności ze sforsowaniem oporu znajdującego się w okolicach 1130 punktów. Szczyt możliwości na poziomie 1127 punktów osiągnął w trakcie wtorkowego handlu, co skończyło się niewielkim spadkiem na zamknięciu. Podobny scenariusz obserwowaliśmy poprzednio w czerwcu i sierpniu. Wkrótce inwestorzy będą mieli okazję przetestować znaczenie reguły „do trzech razy sztuka”. Informacje makroekonomiczne raczej nie sprzyjają mocnemu i dłuższemu wybiciu w górę, ale kto wie. Utrzymywanie się indeksu powyżej średniej 200-sesyjnej daje pewne szanse bykom. Wszystko jednak będzie zależeć od napływających impulsów. Być może dostarczy im Fed, obradujący w najbliższy wtorek.
Na korzyść optymistów przemawia niesłabnący popyt inwestorów na amerykańskie aktywa. W lipcu napływ kapitału sięgnął 61,2 mld dolarów i był wyższy niż się spodziewano i znacznie wyższy, niż w czerwcu. Lepsza od oczekiwań okazała się liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Jeśli okazałoby się, że poprawa sytuacji na rynku pracy miałaby bardziej trwały charakter, mogłoby to pobudzić Wall Street do wzrostów. Rozczarowały natomiast słabsze odczyty wskaźników aktywności gospodarczej w rejonie Filadelfii i Nowego Jorku. Spadek liczby wniosków o kredyt hipoteczny nie wskazuje na poprawę na rynku nieruchomości. Produkcja przemysłowa zwiększyła się zgodnie z oczekiwaniami o 0,2%, jednak lipcowa dynamika wyniosła 0,6%, więc cieszyć się raczej nie było czym. Tylko minimalnie zwiększyło się wykorzystanie mocy produkcyjnych. Bardziej niż się spodziewano wzrosły zapasy niesprzedanych towarów.
Europejskie giełdy liczą na więcej
Patrząc na tygodniowe zmiany indeksów na głównych europejskich parkietach, można wyciągnąć całkiem słuszny wniosek, że niewiele się na nich działo. Niewielkie też było zróżnicowanie między nimi. Podlegający zwykle większym zmianom paryski CAC40 i tym razem dochował tradycji i stracił 0,5%. Liderem zwyżek okazał się londyński FTSE ze wzrostem o 0,5%. DAX zwiększył swoją wartość o 0,2%. To niezdecydowanie inwestorów ma swoje uzasadnienia. Z europejskiej gospodarki płyną bowiem mocno niejednoznaczne sygnały. Produkcja przemysłowa w lipcu stanęła w miejscu, po tym, jak przed miesiącem drgnęła o zaledwie 0,2%. W skali rok do roku zwiększyła się ona co prawda o 7,1%, ale spodziewano się wzrostu o 8%. Tu też wyraźnie widoczny jest spadek dynamiki. W czerwcu bowiem wynosiła ona 8,3%. Ta niejednoznaczność sygnałów bardzo wyraźnie widoczna była w odczycie indeksu nastrojów niemieckich analityków i inwestorów instytucjonalnych, wyliczanego przez instytut ZEW. Wskaźnik oceny bieżącej sytuacji gospodarczej zwiększył się bardzo mocno w porównaniu do poprzedniej wartości oraz przewyższył oczekiwania. Z kolei wskaźnik oceny perspektyw na najbliższą przyszłość mocno rozczarował, spadając po raz piąty z rządu i to do poziomu najniższego od 19 miesięcy. Można to skwitować lakonicznym stwierdzeniem: chwilowo jest dobrze, będzie gorzej. Na takie oceny giełdy powinny zareagować jednoznacznie. Ale tak się jednak nie stało. Na parkiecie we Frankfurcie indeks poruszał się niemal przez cały tydzień w bok, w bardzo wąskim przedziale 6230-6270 punktów. Piątkowy przedpołudniowy wyskok powyżej 6300 punktów okazał się jedynie krótkotrwałym epizodem. Jeszcze więcej zamieszania wprowadziło podwyższenie przez Komisję Europejską prognozy wzrostu niemieckiej gospodarki w tym roku z 1,2 do aż 3,4%. Tak wielki i chyba przesadzony optymizm, ma jednak bardzo „krótkie nogi”. Nikt nie ma bowiem wątpliwości, że przyszły rok nie będzie już tak dobry.
Na pozostałych parkietach także ruch był niezbyt wielki. Z dwom wyjątkami. Pierwszy, to tracący ponad 4% indeks w Atenach. Pod tym względem nie mógł mu dorównać żaden inny wskaźnik. Moskiewski RTS, drugi w kolejności wśród spadkowiczów, zniżkował o 1,4%. Na drugim biegunie znalazła się absolutna europejska gwiazda, turecki ISE100. Mimo osłabienia pod koniec tygodnia, zdołał zwiększyć swoją wartość o 5%, po raz kolejny pokonując rekord wszechczasów i przypominając, jak wygląda hossa.

Tygodniowe zmiany indeksów 10.09.2010 – 17.09.2010
* dane z 9 - 16 września
Rynek Walutowy
Marsz jena i franka powstrzymany, juan idzie w górę
Miniony tydzień na światowym rynku walutowym pod wieloma względami można uznać za przełomowy. Z pewnością dla japońskiego jena. „Samuraj” bijąc rekordy siły doprowadzał do rozpaczy japońskich eksporterów w końcu został powstrzymany. Nie przez rynek jednak, lecz przez interwencję tamtejszego banku centralnego. Poprzednio taką operację przeprowadzono w marcu 2004 r. Od kwietnia, gdy za dolara trzeba było płacić niemal 95 jenów, japońska waluta umocniła się o prawie 13%. Według szacunków japońskiego ministerstwa finansów progiem opłacalności eksportu jest poziom 92,9 jenów za dolara. W wyniku środowej interwencji dolar zdrożał z 82,87 jenów, poziomu najniższego od piętnastu lat, do 85,9 jenów w piątkowe przedpołudnie, czyli o 3,6%. Do wspomnianego progu, zadawalającego eksporterów, musiałby osłabić się jeszcze o ponad 8%. Interwencja wzbudziła sporo kontrowersji i wątpliwości. Na razie spełniła swoje zadanie, powstrzymując aprecjację japońskiej waluty. Czy jednak będzie skuteczna na dłuższą metę i czy jen osłabi się tak, by japoński eksport stał się opłacalny, pokaże czas.
W minionym tygodniu nadszedł też kres umacnianiu się franka. W jego przypadku tendencja ta trwała od końca maja i doprowadziła do wzrostu jego wartości wobec dolara o ponad 10%. Jej „ukoronowanie” nastąpiło we wtorek, gdy „zielonego” można było kupić za 0,993 franka. Do rekordu z wiosny 2008 r., gdy dolara wyceniano na 0,964 franka jeszcze trochę brakowało, ale wystarczyło to do mocniejszego odreagowania. Już w środę dolar zyskał niewielką przewagę. Sytuację zdynamizowało czwartkowe posiedzenie szwajcarskiego banku centralnego. Co prawda pozostawił on stopy procentowe na dotychczasowym poziomie, ale w swym komunikacie zwrócił uwagę na niekorzystny wpływ wysokiego kursu waluty na gospodarkę i zapewnił, że stopy pozostaną niskie przez dłuższy czas. Jeszcze niedawno spodziewano się, że mogą one wzrosnąć w pierwszym kwartale przyszłego roku. Pojawiły się też spekulacje o możliwej interwencji na rynku, mającej na celu osłabienie franka. Po komunikacie jego kurs osłabł gwałtownie z 1 do 1,016 franka za dolara. W piątek do południa tendencja ta była kontynuowana, choć ze znacznie mniejszą dynamiką.
Spore emocje związane były z juanem. Amerykański sekretarz skarbu Timothy Geithner w swej wypowiedzi przed komisją Kongresu stwierdził, że tempo aprecjacji chińskiej waluty jest zbyt wolne i amerykański rząd analizuje możliwość użycia instrumentów mogących przekonać chińskie władze do ustępstw. Ta wypowiedź sprowokowała Ludowy Bank Chin do ostrzeżenia, że gwałtowne osłabienie dolara mogłoby spowodować wzrost cen surowców i akcji i przyczynić się do powstania bańki spekulacyjnej. Sytuacja stała się bardzo napięta po tym, jak 93 amerykańskich kongresmenów wystosowało list wzywający do wyznaczenia daty głosowania nad ustawą upoważniającą Departament Handlu do podjęcia działań chroniących przed zbyt słabym juanem. Eksperci doradzający chińskiemu rządowi ostrzegli, że Stany Zjednoczone naraziłyby się na porażkę, gdyby zdecydowały się na wojnę handlową z Chinami. W ewentualnej „wojnie” ze strony Stanów Zjednoczonych w grę mogłoby wchodzić nałożenie ceł na chińskie wyroby.
Póki co, juan umocnił się do poziomu najwyższego w historii, czyli od czasu, gdy w 1993 r. chiński bank centralny publikuje dane na temat oficjalnego i rynkowego kursu waluty. Po publikacji w trakcie poprzedniego weekendu danych, dotyczących chińskiej gospodarki, za dolara trzeba było płacić 6,72 juana. Od czerwca, czyli od momentu kolejnego „poluzowania” reżimu kursowego przez chińskie władze, juan umocnił się o 1,6%. W połowie czerwca na kupno dolara trzeba było wydać prawie 6,84 juana.
Nie tracąc jednak z oczu głównej pary walutowej, odnotować trzeba dynamiczny wzrost kursu euro. W piątek około południa dotarł on do 1,315 dolara. Od poprzedniego dołka, ustanowionego w ostatnim tygodniu sierpnia, wzrósł on o 4,5%. Od poprzedniego piątku skoczył z 1,264 do 1,315 dolara, czyli o 4%. Do szczytu z początku sierpnia, położonego w okolicach 1,333 dolara brakuje więc już tylko 1,8 centa, a więc 1,4%. Jeśli na rynkach finansowych nie dojdzie do większych zawirowań, cel ten jest realny do osiągnięcia w nieodległej przyszłości.
Złoty najmocniejszy od miesiąca
Osłabienie naszej waluty z drugiego tygodnia września, spowodowane pogorszeniem się nastrojów na światowym rynku, okazało się jedynie chwilowe. Ostatnie dni przyniosły zdecydowany wzrost jej siły. W piątkowe południe dolara można było kupić na naszym rynku międzybankowym za niewiele ponad 3 zł. Kilka dni temu, 8 września, trzeba było przeznaczyć na to prawie 3,12 zł. Kurs dolara, po spadku o 3,8% dotarł do poziomu z pierwszej dekady sierpnia. Od czerwcowego szczytu, gdy za dolara trzeba było płacić 3,522 zł, złoty zyskał wobec „zielonego” aż 15%. Znacznie mniejszą ulgę odczuli posiadacze kredytów we franku. Od początku lipca do piątkowego południa „szwajcar” staniał o 6,7%, spadając wreszcie poniżej 3 zł. W przypadku „szwajcara” nie szło więc aż tak dobrze, jak z dolarem. Także w minionym tygodniu w pierwszych dniach mieliśmy do czynienia ze zwyżką jego kursu do niemal 3,07 zł. Od wtorkowego popołudnia było już jednak tylko lepiej. Największą ulgę odczuliśmy w czwartek, po posiedzeniu szwajcarskiego banku centralnego, który sugerował utrzymanie tamtejszych stóp procentowych na dotychczasowym, niskim poziomie jeszcze przez dłuższy czas i przeciwdziałanie deflacji, co oznacza możliwość przeciwdziałania umocnieniu się franka.
O dominującym wpływie wydarzeń światowych na sytuację na naszym rynku walutowym, świadczą zmiany kursu euro. W przeciwieństwie do dolara i franka, złoty osłabiał się wobec wspólnej waluty. Było to szczególnie widoczne w drugiej połowie tygodnia. Jeszcze we wtorek wieczorem i środę rano, euro można było kupić za niewiele ponad 3,91 zł. W piątek tuż po południu trzeba była na to wydać już prawie 3,96 zł. Patrząc jednak z nieco dłuższej perspektywy, nasza waluta zdecydowanie zyskuje i ostatnie ruchy niewiele ten obraz zmieniają. Od kwietnia umocniła się ona wobec euro o 6,5%.

Banki i finanse
Hiszpański bank Santander podał w poprzedni piątek, że za 2,94 mld euro kupi od irlandzkiego AIB 70,36 proc. akcji banku BZ WBK. AIB był zmuszony sprzedać polski bank, ponieważ musiał się rekapitalizować i zwiększyć rezerwy o 7,4 mld euro do końca 2010 r. Transakcja sprzedaży BZ WBK ma zostać zamknięta w 2011 roku, przy aprobacie walnego zgromadzenia AIB i po uzyskaniu wszystkich zgód, w tym Komisji Nadzoru Finansowego. KNF sprawdzi, czy w trakcie negocjacji w sprawie kupna BZ WBK przez Santander nie doszło do ujawnienia potencjalnym kupcom informacji poufnych. Transakcję będzie też badał Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Aleksander Grad, minister skarbu, nie kryje rozczarowania wynikiem przetargu na BZ WBK. Powiedział, że oczekiwał "bardziej jasnych, przejrzystych, otwartych procedur". Według niepotwierdzonych informacji, do Brukseli ze skargą na AIB chce wystąpić BNP Paribas. Francuzi, podobnie jak PKO BP, mają pretensje do Irlandczyków, właścicieli BZ WBK, że nie grali fair. Konkurenci Santandera uważają, że Hiszpanie wygrali, dlatego że zaoferowali kupno BZ WBK w pakiecie z udziałami w amerykańskim MT oraz First Trust Bank (FTB) w Irlandii Północnej. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że przetarg był tylko na BZ WBK.
Transakcja w Polsce dla grupy Santandera będzie trzecim dużym nabytkiem w ostatnich tygodniach. W sierpniu bank przejął 318 oddziałów Royal Bank of Scotland, które szkocki bank musiał sprzedać, ponieważ Komisja Europejska uzależniała od tego zgodę na pomoc brytyjskiego rządu. W Niemczech Santander nabył 173 oddziały szwedzkiego banku SEB.
Sprzedaż BZ WBK przez irlandzki bank AIB hiszpańskiej grupie bankowej Santander nie rozwiązuje problemów firmy z Irlandii - zauważa sobotni "Irish Times". AIB (Allied Irish Bank) musi do końca 2010 r. zgromadzić 7,4 mld euro, by uzupełnić niedobór rezerw kapitałowych, jeśli chce zachować samodzielność i uniknąć przejęcia kontroli przez irlandzki skarb państwa, który w ub. r. dokapitalizował go sumą 3,5 mld euro. Powodem trudności drugiego największego banku w Irlandii jest załamanie na rynku nieruchomości z 2008 r., na którym bank wystawił się na nadmierne ryzyko finansując deweloperów. Bank miał też straty na transferze toksycznych aktywów do państwowej agencji (NAMA), ustanowionej dla administrowania nimi. Rząd kontroluje obecnie trzy duże irlandzkie banki, a AIB może być czwartym. W najgorszym położeniu jest bank Anglo-Irish, który jak dotąd kosztował podatnika 25 mld euro, wciąż przynosi straty i grozi mu perspektywa likwidacji.
Wzrósł udział Libyan Investment Authority w akcjonariacie włoskiego giganta finansowego UniCredit (właściciela Banku Pekao SA) z 2,08 do 2,59 proc. w wyniku zakupu 100 mln akcji instytucji. Udział całego holdingu, w którym jest też Bank Centralny Libii zwiększył się tym samym do 7,2 proc.
W ciągu ostatnich tygodni na rynku lokat bankowych zaszły niewielkie zmiany. Na modyfikację swoich ofert zdecydowały się tylko trzy banki. Kierunek tych zmian nie był jednolity. W czterech przypadkach oprocentowanie wzrosło, w czterech uległo obniżeniu. W tym „współzawodnictwie” mamy więc idealny remis – wynika z analiz Gold Finance. Banki czekają najprawdopodobniej na sygnały tego, w jakim kierunku podążą zmiany na rynku finansowym. Tych zaś w ostatnim czasie było niewiele. Stawki pożyczek na rynku międzybankowym niemal stoją w miejscu. Od czterech tygodni 3-miesięczny WIBOR waha się w bardzo wąskim przedziale 3,81-3,82 proc. a dla terminu 6-miesięcznego wynosił 3,99-4,02 proc.
Dane 3984 dłużników winnych łącznie 69,57 mln zł dopisały osoby prywatne do Krajowego Rejestru Długów przez pierwsze 3 miesiące obowiązywania nowej ustawy, która pozwala na upublicznianie informacji o dłużnikach także konsumentom. 427 dłużników poczuło już skruchę i oddało swoim wierzycielom łącznie 8,4 mln zł. Rekordzista zwrócił pieniądze już po 3 dniach. Średni czas oczekiwania na zapłatę wyniósł 12 dni – informuje jedno z biur informacji gospodarczej – Krajowy Rejestr Długów. Do 14 czerwca prawo do upubliczniania danych swoich dłużników mieli tylko przedsiębiorcy. Nowa ustawa o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych, która tego dnia weszła w życie, umożliwia to także konsumentom.
Gubiąc portfel, zazwyczaj pierwsze, co przychodzi na myśl to zastrzeżenie kart płatniczych, które w nim były. Nie można jednak zapominać o zabezpieczeniu zgubionych dokumentów z danymi osobowymi. Karty możemy zastrzec zarówno w oddziale banku jak i za pośrednictwem infolinii. Również w banku można zastrzec zaginione dokumenty, nawet jeśli nie jest to bank, z którego usług się korzysta, lub gdy w ogóle ktoś nie ma rachunku w banku. Możliwość zastrzeżenia dokumentu daje większość instytucji bankowych. Dzięki temu złodziej nie będzie mógł go wykorzystać zarówno w bankach, jak i w hotelach czy na poczcie. Zdarzają się sytuacje, w których złodziej z cudzym dowodem zaciągnie kredyt bądź uruchomi limit w rachunku, z którego następnie wypłaci wszystkie dostępne środki.
Raiffeisen Bank stosował wobec swoich klientów praktyki niezgodne z prawem - uznał Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów i nałożył karę w wysokości 2,4 mln zł. Bank został ukarany za zapis w regulaminie umożliwiający wielokrotne obciążanie kosztami za tę samą czynność. UOKiK zakwestionował niektóre postanowienia zawarte w regulaminie kart kredytowych stosowanych przez Raiffeisen Bank. Praktyka polegała na możliwości pobierania opłat za bliżej nieokreślone czynności bankowe w odgórnie ustalonej kwocie (opłata za obsługę nieterminowej spłaty). Równolegle bank zastrzegał sobie prawo pobierania należności za wysyłanie monitów i pism windykacyjnych – są to również czynności bankowe.
Jeszcze w tym roku kibice aktualnego żużlowego Mistrza Polski – Falubazu Zielona Góra będą mogli nabyć kartę kibica, która jednocześnie będzie identyfikacyjną kartą klubową, kartą płatniczą w technologii zbliżeniowej, a także kartą rabatową. Kartę kibica przygotowano w oparciu o przedpłaconą zbliżeniową kartę MasterCard wydawaną przez Bank Zachodni WBK. Karta kibica Falubazu Zielona Góra umożliwi jej posiadaczom wchodzenie na stadion, a klubowi identyfikację osób znajdujących się na obiekcie i tym samym spełnienie wymogów znowelizowanej ustawy o imprezach masowych. Podczas wchodzenia na stadion posiadacz karty będzie zobowiązany do zbliżenia karty do czytnika.
Raiffeisen Bank Polska wprowadza od 20 września cztery pakiety kont: od bezpłatnej opcji Standard po ekskluzywny rachunek Premium zawierający jedną z najbogatszych na rynku ofert produktów i usług bankowych. Najbardziej wymagającym klientom proponuje pakiet Premium m.in. z nieoprocentowanym kredytem w rachunku do 1000 zł oraz w przedziale 40.000-60.000 zł. - Wśród konkurencji wyróżniają nas również przelewy zagraniczne w bardzo atrakcyjnych cenach i bezpłatny dostęp do internetowej platformy wymiany walut – zachwala nową ofertę przedstawiciel banku.
Kalendarium wydarzeń nadchodzącego tygodnia
20.09.2010-24.09.2010
Poniedziałek, 20 września
USA
- 16.00 indeks rynku nieruchomości NAHB we wrześniu (poprzednia wartość 13 punktów)
Wtorek, 21 września
Polska
- 14.00 wskaźnik inflacji bazowej CPI w sierpniu (poprzednia wartość 1,2% rok do roku)
USA
- 14.30 liczba pozwoleń na budowę sierpniu (poprzednia wartość 565 tys.)
- 14.30 liczba rozpoczętych budów domów w sierpniu (poprzednia wartość 546 tys.)
20.15 decyzja Fed w sprawie stóp procentowych
Środa, 22 września
Polska
- 14.00 wskaźnik koniunktury w przemyśle we wrześniu (poprzednia wartość 8 punktów)
- 14.00 wskaźnik koniunktury w budownictwie we wrześniu (poprzednia wartość 2 punkty)
- 14.00 wskaźnik koniunktury w handlu we wrześniu (poprzednia wartość 3 punkty)
USA
- 16.00 indeks cen nieruchomości w lipcu (poprzednia wartość -0,3% miesiąc do miesiąca)
Czwartek, 23 września
Euroland
- 10.00 indeks aktywności gospodarczej w usługach we wrześniu (poprzednia wartość 55,9 punktu)
USA
- 14.30 liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych
- 16.00 sprzedaż domów na rynku wtórnym w sierpniu (poprzednia wartość 3,38 mln)
- 16.00 indeks wskaźników wyprzedzających Conference Board w sierpniu (poprzednia wartość 0,1%)
Piątek, 24 września
Polska
- 10.00 stopa bezrobocia w sierpniu (prognoza 11,3%, poprzednia wartość 11,4%)
- 10.00 dynamika sprzedaży detalicznej w sierpniu (prognoza 5,2% rok do roku, poprzednia wartość 3,9% rok do roku)
Niemcy
- 10.00 indeks nastrojów w biznesie Ifo we wrześniu (poprzednia wartość 106,7 punktu)
USA
- 14.30 zamówienia na dobra trwałego użytku w sierpniu (poprzednia wartość 0,3% miesiąc do miesiąca)
- 14.30 zamówienia na dobra trwałego użytku bez środków transportu w sierpniu (poprzednia wartość -3,8% miesiąc do miesiąca)
- 16.00 sprzedaż nowych domów w sierpniu (prognoza 298 tys., poprzednia wartość 276 tys.)
- 22.30 publiczne wystąpienie szefa Fed
Gold Finance - Roman Przasnyski, Główny Analityk
/ Analityk Gold Finance - Halina Kochalska

