Peryskop Finansowy Gold Finance 17.09.2010 - 24.09.2010
27.09.2010• Prezes NBP mocno przeciwny kredytom walutowym
• Trzy banki mogą wkrótce zmienić właściciela
• Stopa bezrobocia w sierpniu wyniosła 11,3% i była zgodna z oczekiwaniami ekonomistów. W lipcu wyniosła ona 11,4%. Tendencja spadkowa tego wskaźnika trwa więc nadal.
• Dynamika sprzedaży detalicznej wyniosła w sierpniu 6,6%. To nieco więcej, niż się spodziewano. W lipcu sięgnęła ona 3,9%
• Minister Pracy i Polityki Społecznej Jolanta Fedak poinformowała, że w grudniu stopa bezrobocia może wynieść 12%. W projekcie budżetu na ten rok zakładano, że sięgnie ona 12,3%.
• Główny Urząd Statystyczny poinformował, że po korekcie produkt krajowy brutto wzrósł w 2009 r. o 1,7%, a nie jak poprzednio wyliczono o 1,8%.
• Według Głównego Urzędu Statystycznego przedsiębiorcy pozytywnie oceniali klimat koniunktury w przemyśle we wrześniu. Oceny te nie zmieniły się w porównaniu do sierpnia. Podobnie było w handlu i usługach. Pesymistyczne były oceny koniunktury w przedsiębiorstwach budowlanych.
• Jak wynika z opublikowanego w ubiegłym tygodniu sprawozdania z posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej, na sierpniowym posiedzeniu głosowano nad podwyższeniem stopy rezerw obowiązkowych o 50 punktów bazowych i podwyżką podstawowych stóp procentowych o 50 punktów bazowych. Żaden z tych wniosków nie został przyjęty.
• Minister Finansów Jacek Rostowski poinformował, że deficyt sektora finansów publicznych może w tym roku przekroczyć 100 mld zł. Jego zdaniem niepokojący jest wzrost zadłużenia samorządów. Obecnie jednak rząd nie ma instrumentów, pozwalających ograniczyć to zjawisko.
• Eksperci Ministerstwa Gospodarki oceniają, że w najbliższych kwartałach nastąpi ożywienie inwestycji. Silna tendencja spadku nakładów na środki trwałe już wyhamowała, a jednocześnie nastąpił wzrost ilości rozpoczynanych inwestycji.
Rynek Akcji
Polska
Miniony tydzień, podobnie jak poprzedni, korzystnie wyróżniał nasz parkiet na tle innych europejskich giełd. I to zarówno pod względem skali wzrostów, jak i osiągnięć indeksów z nieco dłuższej perspektywy. Wskaźnik szerokiego rynku bił kolejne rekordy całej trwającej od lutego ubiegłego roku tendencji wzrostowej. Indeks największych spółek tej sztuki dokonał w samej końcówce piątkowej sesji. W trakcie co najmniej dwóch spośród ostatnich pięciu sesji nasz rynek wykazywał sporą siłę lub odporność na złe nastroje w porównaniu z europejskimi parkietami. Wszystko to działo się przy wyraźnie niższych niż poprzednio, ale wciąż bardzo przyzwoitych obrotach. WIG20 zyskał prawie 2,7%, a wskaźnik szerokiego rynku tylko nieznacznie mu ustępował zwiększając swoją wartość o 2,2%. Nieznacznie gorzej radził sobie mWIG40, rosnący o niecałe 2,2%. Generalnie jednak zachowuje się on bardzo podobnie, jak WIG. Od tej stawki coraz bardziej wyraźnie odstaje natomiast indeks najmniejszych firm. W skali tygodnia stracił on 0,2%. Po jego niedawnej sile nie ma więc śladu. Znajduje się on co prawda powyżej szczytu z połowy maja, jednak w jego przypadku nie miał on aż tak wielkiego znaczenia. Do kwietniowej górki sporo mu brakuje. Patrząc pod kątem branżowym, zdecydowanym liderem minionego tygodnia były banki. Wskaźnik tego sektora zwiększył swoją wartość aż o 4,8. Niewiele ustępowała mu telekomunikacja. Jej indeks zyskał 3,9%. Na niewielkim, sięgającym 0,75% plusie zakończył tydzień WIG Budownictwo. O 0,8% spadł wskaźnik koniunktury na rynku firm informatycznych, zaś WIG Spożywczy zniżkował o 2,7%.
Świat
Wall Street cofa się spod szczytu
Patrząc jedynie na zmiany wartości indeksów na Wall Street w ciągu ostatnich pięciu sesji (od czwartku do czwartku) można odnieść wrażenie, że na rynku niewiele się działo. Dow Jones zyskał na wartości nieco ponad 0,6%, Nasdaq wzrósł o 1%, a rekord „bezruchu” pobił S&P500, który zwiększył swoją wartość o 0,17 punktu, czyli o 0,02%. Na brak emocji jednak wcale nie można było narzekać. Kilkudniowy marazm został przerwany w poniedziałek całkiem pokaźnym skokiem indeksu o 17 punktów, czyli o 1,5%. Jednocześnie dość zdecydowanie pokonany został poziom 1130 punktów, uznawany za ważny opór techniczny. Już kilkukrotnie powstrzymywał on byków przed dalszym marszem w górę. Tym razem „pękł” dość łatwo, choć pewne wątpliwości mogło budzić to, że wzrost dokonał się bez widocznego impulsu w postaci sygnałów makroekonomicznych. Ponadto ten wyskok miał miejsce na dzień przed posiedzeniem Fed, po którym bardzo wiele sobie obiecywano. Oczekiwano przede wszystkim decyzji o rozpoczęcia dalszego ilościowego luzowania polityki pieniężnej, czyli zwiększenia skupu papierów dłużnych za świeżo drukowane dolary. Uzyskano jedynie deklarację, że tak się stanie, jeśli zajdzie potrzeba. Przez moment zadowoliło to inwestorów, bo indeksy skoczyły zaraz po opublikowaniu komunikatu, ale radość trwała krótko i wtorkowa sesja zakończyła się niewielkim spadkiem. W takcie tej chwilowej mini euforii S&P500 znalazł się na poziomie 1148 punktów, o niemal 100 punktów wyższym od dołka z ostatniego dnia sierpnia. W tym momencie wrześniowe zyski S&P500 sięgały 9,5%. W ciągu dwóch kolejnych dni indeks wrócił pod poziom 1130 punktów. Rozstrzygnięć należy się spodziewać w najbliższych dniach. W nadchodzącym tygodniu nie zabraknie impulsów w postaci istotnych danych makroekonomicznych. Te, które poznaliśmy w ostatnich dniach nie były jednoznaczne, ale raczej nie skłaniały do optymistycznych ocen stanu i perspektyw gospodarki. Fed potwierdził, że tempo ożywienia w ostatnich miesiącach wyraźnie zwolniło, sytuacja na rynku pracy nie poprawia się, a inflacja jest poniżej poziomu, uznawanego za odpowiedni. Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych znów nieco rozczarowała, spadła liczba wniosków o kredyt hipoteczny, obniżył się indeks cen domów. Nieco bardziej niż się spodziewano wzrósł natomiast indeks wskaźników wyprzedzających oraz zwiększyła się liczba sprzedanych domów na rynku wtórnym.
Europejskie giełdy nadal niezdecydowane
Bilans minionych pięciu sesji na głównych europejskich parkietach nie jest zbyt imponujący. Zmiany wartości indeksów były raczej symboliczne. Liderem „zmienności” znów okazał się Paryż, gdzie wskaźnik zyskał 1,3%. Niewiele ponad zero wyszedł londyński FTSE, zyskujący 0,5%. DAX zwyżkował o 0,9%. Ich zachowanie się w ostatnich dniach było bardzo podobne. Jeśli jednak spojrzeć z nieco dłuższej perspektywy, różnice między nimi są wyraźne i dość zaskakujące. W najlepszej sytuacji znajduje się FTSE. CAC40 przez moment znalazł się powyżej szczytu z sierpnia, po czym zawrócił i poddał się korekcie. DAX z kolei, który w lipcu i częściowo w sierpniu był zdecydowanym europejskim liderem, nie zdołał zbliżyć się do sierpniowej górki. A przecież nie ulega wątpliwości, że niemiecka gospodarka całkiem słusznie uznawana jest za lidera na naszym kontynencie i ostatnio nie brakowało danych potwierdzających tę renomę. Dopiero w tym tygodniu na tym obrazie pojawiły się niewielkie rysy, w postaci spadku zmówień w przemyśle, czy gorszych odczytów wskaźnika aktywności gospodarczej. Ale to, że druga połowa roku będzie słabsza, wiadomo było od dawna, a Francja czy Wielka Brytania nie będzie tu stanowić wyjątku. Potwierdzenie tych obaw w postaci spadku wskaźnika PMI nie spowodowało zresztą wielkiej reakcji na rynku.
Wzrósł nieco niepokój związany z sytuacją państw najbardziej zagrożonych kryzysem. Nie był on jednak zbyt wielki i szybko ustąpił. Grecja zaprzeczyła, że chce przedłużenia czasu, w jakim miałaby spłacić kredyty uzyskane z Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Emisje obligacji państw grupy PIIGS sprzedają się nienajgorzej. Wielkich powodów do niepokoju więc nie widać.

Tygodniowe zmiany indeksów 17.09.2010 – 24.09.2010
* dane z 16 - 23 września
Rynek Walutowy
Dolar znów w odwrocie
Poprzedni tydzień na światowym rynku walutowym obfitował w interesujące wydarzenia. Nie były one korzystne dla dolara. Tracił zdecydowanie na wartości wobec euro, franka i jena. Euro przystąpiło do ostrego szturmu już we wtorek wieczorem. Impulsem stało się posiedzenie Fed. Stopy procentowe oczywiście pozostały na niezmienionym poziomie, nie zdecydowano się także na podjęcie działań zmierzających do zasilenia gospodarki dolarami. Po raz pierwszy jednak tak wyraźnie wyartykułowana została obawa przed deflacją. Inwestorzy usłyszeli też zdecydowaną deklarację o gotowości przeciwdziałania temu zjawisku, gdy zajdzie taka potrzeba. I właśnie ta zapowiedź doprowadziła do osłabienia amerykańskiej waluty. Inwestorzy uznali pewnie, że dolary jednak popłyną na rynek i inflacja wzrośnie, tylko nie wiadomo kiedy. Ta niepewność co do terminu nie stanowiła dla nich jak widać wielkiej przeszkody. Kapitał wyraźnie polubił inne waluty. Do dolara nie przekonało ich nawet pogorszenie się nastrojów i wzrost obaw i o globalną gospodarkę, i stan finansów państw europejskich, przeżywających największe kłopoty. Jeszcze w poniedziałek kurs euro przebywał w okolicach 1,3 dolara. We wtorek wieczorem skoczył do ponad 1,32 dolara. Dzień później z łatwością pokonał poziom 1,34 dolara. Czwartek przyniósł korektę, spowodowaną pogorszeniem się nastrojów. Okazała się one jednak jedynie chwilowa i w piątkowe południe ponownie za euro trzeba było płacić ponad 1,34 dolara, najwięcej od kwietnia. Od czerwcowego dołka euro zyskało więc już 13%. Tylko we wrześniu wspólna waluta umocniła się o 6%.
Chwilowe zejście kursu franka poniżej jednego dolara z połowy września okazało się jedynie „próbą generalną” przed bardziej trwałym trzymaniem się poniżej tego poziomu. Korekta po tym wydarzeniu okazała się krótkotrwała. Cały miniony tydzień to systematyczne umacnianie się „szwajcara”. W piątek był najmocniejszy od wiosny 2008 r. Za „zielonego” płacono nieco mniej niż 0,98 franka. Można się tylko zastanawiać, kiedy cierpliwość szwajcarskiego banku centralnego ulegnie wyczerpaniu i przystąpi on do interwencji, mających na celu osłabienie swej waluty. Warto przypomnieć sobie, że jeszcze pod koniec maja za dolara trzeba było płacić 1,172 franka. Od tego czasu szwajcarska waluta umocniła się o ponad 16%. Jen rekord mocy osiągnął nieco wcześniej, w połowie września. To sprowokowało wreszcie Bank of Japan do interwencji. W minionym tygodniu jednak jen znów się umacniał, docierając do poziomu 84,4 jena za dolara. W piątek widoczne było bardzo dynamiczne osłabienie do niemal 85,4 jena za dolara, rodzące podejrzenie, że japoński bank centralny ponownie zadziałał na rynku, ale bardzo szybko nastąpiło równie dynamiczne cofnięcie się aż do 84,2 jenów za dolara. Jest więc bardzo interesująco i nie zanosi się na nudę także w najbliższej przyszłości.
Złoty mocny tylko wobec dolara
Trwająca od połowy sierpnia tendencja umacniania się naszej waluty, w tym tygodniu uległa zahamowaniu. Wpływ na to jak zwykle miały wydarzenia na światowym rynku walutowym. Złoty pozostawał mocny jedynie do środowego przedpołudnia. Co ciekawe, było to niemal powtórzenie scenariusza z poprzedniego tygodnia. Pogorszenie się nastrojów na rynkach finansowych i odwrót od ryzykownych aktywów odczuł bardzo wyraźnie. Jeszcze w środę rano euro można było kupić po około 3,93 zł. Wieczorem wspólna waluta zdrożała już o 2 grosze, w czwartek było jeszcze gorzej, a w piątek około południa kurs euro przekroczył 3,98 zł, docierając do poziomu najwyższego od pierwszych dni września. Od połowy września do piątkowego południa euro zdrożało o prawie 7 groszy, czyli o ponad 1,7%. Zbyt wcześnie jednak jest na to, by mówić o odwróceniu się tendencji do umacniania się naszej waluty. W przypadku dalszego pogarszania się nastrojów na światowych rynkach finansowych, co jest bardzo prawdopodobne, kurs euro może dotrzeć do 4 zł, jednak na dłuższą metę nie musimy raczej o złotego zbytnio się martwić. Powód do zmartwienia mają posiadacze kredytów we frankach. Jeszcze we wtorek rano „szwajcara” można było kupić po 2,96 zł, w piątek rano trzeba było za niego płacić już 8 groszy drożej. Przed południem złoty zaczął jednak odrabiać straty i kurs franka dotarł do 3,01 zł. Powodów do wielkiego niepokoju też jednak nie ma. Na początku września franka wyceniano na 3,11 zł. Od tego czasu jego kurs systematycznie idzie w dół, choć towarzyszą temu spore wahania. Trzeba też zwrócić uwagę, że około 3 zł za franka, w czasie gdy waluta ta bardzo mocno zyskuje wobec dolara nie jest ceną zbyt wygórowaną. Można się spodziewać, że szwajcarski bank centralny straci cierpliwość, patrząc na rosnącą siłę swej waluty i przystąpi do jej osłabiania. W piątek frank był najmocniejszy wobec dolara od wiosny 2008 r.
Słabość amerykańskiej waluty dostrzegalna była także na naszym rynku. Dolar jako jedyny z „wielkiej trójki” stracił w tym tygodniu na wartości wobec złotego. W poniedziałek trzeba było za niego płacić prawie 3,03 zł. W środę był już o niemal 10 groszy tańszy. Umocnienie się go pod koniec tygodnia było niezbyt znaczące. W piątkowe południe „zielonego” wyceniano na 2,96 zł.

Banki i finanse
Polska jest gotowa użyć brutalnych metod, aby ograniczyć kredytowanie w walutach obcych – powiedział prezes NBP Marek Belka, na poniedziałkowej konferencji prasowej w Tallinie. Podkreślił jednocześnie, że przyjęcie euro nadal jest dla Polski celem strategicznym. Jego zdaniem nie ma przy tym znaczenia fakt, że osłabło poparcie społeczne dla takiego posunięcia.
Do końca 2010 r. w polskim sektorze bankowym nastąpią co najmniej 3 przejęcia – uważa „Rzeczpospolita” i wymienia Allianz Bank, należący do Greków Polbank EFG i Meritum Bank, kontrolowany przez funduszu private equity Innova. Mniej oficjalnie mówi się również o sprzedaży Kredyt Banku oraz ING Banku Śląskiego.
Przegrana bitwa o BZ WBK nie zraża PKO BP. Władze banku szukają innych celów do przejęcia. Według informacji „Pulsu Biznesu” PKO BP jest zainteresowany m.in. czeską grupą CSOB, która należy do KBC. Belgowie mają u naszych południowych sąsiadów biznes podobny do tego, który mają nad Wisłą (Kredyt Bank i Warta). — Ofertę moglibyśmy złożyć razem z PZU. Wtedy KBC będzie miało okazję wyjść z całego biznesu i uzyskać premie za obie nogi — mówi osoba zbliżona do władz PKO BP.
Grupa ubezpieczeniowa Allianz Polska przymierza się do wyjścia z rynku bankowego, na który weszła jesienią 2008 r. Ubezpieczyciel chce pozbyć się nie tylko sieci oddziałów, ale całego zorganizowanego przedsiębiorstwa wraz z klientami. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, całością interesuje się Bank Polskiej Spółdzielczości, któremu na własnych placówkach zdecydowanie nie zbywa.
Alessandro Profumo, prezes włoskiego banku Unicredit (główny akcjonariusz Pekao SA) podał się we wtorek do dymisji. Główni udziałowcy byli oburzeni tym, że to Profumo zgodził się według nich na przejęcie przez rządowy libijski fundusz o nazwie Libyan Investment Authority kontroli nad następnymi 2 proc. banku. Tym samym udziały tej kontrolowanej przez władze w Trypolisie instytucji wzrosły w Unicredit do 7,5 procent. To więcej niż mają główni akcjonariusze, którzy argumentują, że jest to sprzeczne ze statutem banku.
Kalendarium wydarzeń nadchodzącego tygodnia
27.09.2010-1.10.2010
Poniedziałek, 27 września
Japonia
- 01.50 bilans handlu zagranicznego w sierpniu (poprzednia wartość 804 mld jenów)
Wtorek, 28 września
Polska
- 14.00 saldo rachunku bieżącego w drugim kwartale (poprzednia wartość -1064 mln euro)
- 14.00 koniunktura konsumencka we wrześniu
Niemcy
- 8.00 indeks zaufania konsumentów GfK w październiku (poprzednia wartość 4,1 punktu)
USA
- 15.00 indeks cen domów S&P/Case-Shiller dla 20 metropolii w lipcu (prognoza 3,3% rok do roku, poprzednia wartość 4,2% rok do roku)
- 16.00 indeks zaufania konsumentów Conference Board we wrześniu (prognoza 54 punkty, poprzednia wartość 53,5 punktu)
- 16.00 indeks aktywności gospodarczej Fed z Richmond we wrześniu (prognoza 5 punktów, poprzednia wartość 11 punktów)
Środa, 29 września
Polska
- posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych
Chiny
- 04.30 indeks aktywności gospodarczej przemysłu PMI we wrześniu (prognoza 52,2 punktu, poprzednia wartość 51,9 punktu)
Euroland
- 11.00 indeks nastrojów w gospodarce we wrześniu (poprzednia wartość 101,8 punktu)
- 11.00 indeks nastrojów konsumentów we wrześniu (poprzednia wartość -11 punktów)
USA
- 13.00 dynamika liczby wniosków o kredyt hipoteczny (poprzednia wartość -1,4%)
Czwartek, 30 września
USA
- 14.30 dynamika PKB w drugim kwartale (prognoza 1,6%, poprzednia wartość 3,7% w ujęciu annualizowanym, prognoza 1% kwartał do kwartału, poprzednia wartość 1% kwartał do kwartału)
- 14.30 wnioski o zasiłek dla bezrobotnych (poprzednia wartość 465 tys.)
- 15.45 indeks aktywności gospodarczej PMI w rejonie Chicago we wrześniu (prognoza 56 punktów, poprzednia wartość 56,7 punktu)
Piątek, 1 października
Polska
- 9.00 indeks aktywności gospodarczej przemysłu PMI we wrześniu (prognoza 53,5 punktu, poprzednia wartość 53,8 punktu)
Euroland
- 9.58 indeks aktywności gospodarczej w przemyśle we wrześniu (prognoza 53,6 punktu, poprzednia wartość 55,1 punktu)
- 11.00 stopa bezrobocia sierpniu (poprzednia wartość 10%)
USA
- 14.30 dochody Amerykanów w sierpniu (prognoza 0,2% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość 0,2% miesiąc do miesiąca)
- 14.30 wydatki Amerykanów w sierpniu (prognoza 0,2% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość 0,4% miesiąc do miesiąca)
- 15.55 indeks nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan we wrześniu (prognoza 66,6 punktu, poprzednia wartość 68,9 punktu)
- 16.00 indeks aktywności gospodarczej przemysłu ISM we wrześniu (prognoza 55 punktów, poprzednia wartość 56,3 punktu)
- 16.00 dynamika wydatków na inwestycje budowlane w sierpniu (prognoza -0,4% miesiąc do miesiąca, poprzednia wartość -1% miesiąc do miesiąca)
Analityk Gold Finance - Halina Kochalska
/ Główny Analityk Gold Finance - Roman Przasnyski

