Peryskop Finansowy Gold Finance 20.08.2010 - 27.08.2010
30.08.2010• Sprzedaż detaliczna zwiększyła się w lipcu w porównaniu z tym samym miesiącem ubiegłego roku o 3,9%. Ekonomiści spodziewali się wzrostu o 4,3%.
• Stopa bezrobocia obniżyła się w lipcu do 11,4% z 11,6% w czerwcu. Sytuacja na rynku pracy od kilku miesięcy systematycznie się poprawia, jednak bezrobocie wciąż jest wyższe niż w lipcu ubiegłego roku, gdy wyniosło 10,7%.
• Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Stopa referencyjna nadal wynosi więc 3,5%. Zaostrzyła jednak ton komunikatu, wskazując na czynniki proinflacyjne.
• Według Marka Belki, prezesa Narodowego Banku Polskiego, planowany wzrost stawek VAT spowoduje jednorazowy wzrost cen o 0,3%. W najbliższych miesiącach należy się go spodziewać. Nie można wykluczyć, że inflacja przekroczy poziom 2,5%.
• Według Michała Boniego, szefa zespołu doradców strategicznych premiera, w drugim kwartale roku polska gospodarka wzrosła o nieco ponad 3,1%. W ciągu pierwszych trzech miesięcy roku wzrost wyniósł 3%.
• Z badań Instytutu Rozwoju Gospodarczego SGH wynika, że nasze rolnictwo weszło w fazę poprawy koniunktury. W lipcu zwiększył się ogólny wskaźnik przychodów pieniężnych oraz poziom optymizmu rolników w ocenie perspektyw ich gospodarstw.
• W życie weszła część zaleceń Rekomendacji T
• Zysk netto banków za I półrocze wyniósł 5,42 mld zł wobec 4,46 mld zł rok temu
• Po SLD i PO teraz PiS chce wprowadzenia specjalnego podatku od banków
• Duże kary UOKiK-u dla czterech banków stosujących zakazane praktyki
Rynek Akcji
Polska
Bilans minionych pięciu sesji nie jest zbyt korzystny dla posiadaczy akcji na warszawskim parkiecie. Spadki co prawda były niezbyt wielkie, ale mamy za sobą już trzeci z rzędu tydzień, w którym kursy idą w dół. Indeks największych spółek stracił 0,6%, WIG zniżkował o 0,3%, mWIG40 o 0,4 %, a sWIG80 o 0,6%. Wyraźniejszymi wzrostami cieszyliśmy się jedynie w poniedziałek i piątek, w czwartek zwyżka była jedynie symboliczna. Wynik tygodnia „ustawiły” mocniejsze spadki we wtorek i środę. Jedynym osiągnięciem byków była obrona poziomu 2400 punktów w przypadku WIG20. Indeksowi szerokiego rynku udało się utrzymać powyżej 42 tys. punktów. Dystans od tych poziomów w obu przypadkach jest jednak bardzo niewielki. Sytuacja wciąż więc daleka jest od wyjaśnienia. Wszystko wskazuje też na to, że cały sierpień posiadacze akcji i długich pozycji na kontraktach terminowych zakończą niewielkimi stratami. Za wyjątkiem tych, którzy operują w segmencie najmniejszych spółek. sWIG80 do piątkowej sesji zyskiwał bowiem w skali miesiąca 0,8%. W jego przypadku obraz rynku z technicznego punktu widzenia jest też najbardziej korzystny, czego o wskaźniku największych spółek powiedzieć się już nie da. W poniedziałek osiągnął poziom najwyższy od 10 maja i po wtorkowej mocniejszej korekcie w końcu tygodnia kontynuował marsz w górę. Na razie trudno z tego wyciągać zbyt daleko idące wnioski, ale tej „siły” indeksu małych firm nie sposób nie zauważyć.
Z branżowego punktu widzenia, miniony tydzień najgorszy był w przypadku banków. Indeks tego sektora zniżkował o 1,7%. Subindeks WIG Budownictwo stracił 0,8%, Informatyka zaliczyła spadek o 0,2%, WIG Spożywczy stracił 0,5%, a WIG Telekomunikacja zyskał 0,2%. W skali kończącego się miesiąca liderem był WIG Telekomunikacja, zyskujący ponad 4%, a za nim uplasował się WIG Spożywczy ze wzrostem o 1,3%. Największe straty poniósł sektor bankowy, zniżkujący o 3,5%, budowlanka straciła 1,8%, a WIG Informatyka wzrósł o 0,4%.
Świat
Wall Street przygnieciona przez gospodarkę
Czarna seria złych wieści z amerykańskiej gospodarki zdaje się nie mieć końca. Nazywanie ich hiobowymi byłoby zdecydowaną przesadą, jednak niedopuszczany jeszcze niedawno do świadomości i do mediów scenariusz z podwójnym dnem recesji, dziś wcale nie jest „nie do pomyślenia” i nie budzi już takiej trwogi. Wydaje się nawet, że inwestorzy zaczynają się z nim oswajać. Optymiści jeszcze w niego nie wierzą, ale nikt przytomny nie oponuje, gdy mowa o wyraźnym spowolnieniu wzrostu w globalnej gospodarce, a w Amerykańskiej w szczególności. A skutki tej serii informacji widoczne są na giełdowym parkiecie jak na dłoni. Na trzynaście ostatnich sesji jedynie cztery były lekko wzrostowe. Łączny bilans tej „parszywej” trzynastki to spadek Dow Jones o 6,6%, Nasdaq o 8% i S&P500 o 7%. Choć obraz rynku z punktu widzenia analizy technicznej wyraźnie się pogorszył, wielkiego dramatu na razie nie widać. Indeksy dążą do minimum z początku lipca, które w przypadku S&P500 znajduje się na poziomie 1022 punktów, licząc po wartościach z zamknięcia sesji i 1011 punktów uwzględniając „osiągnięcia” w trakcie dnia. Dopiero w tych okolicach strach zajrzy w oczy posiadaczom akcji i długich pozycji w kontraktach terminowych. Pesymiści już teraz mogą się z satysfakcją przyglądać albo podwójnemu szczytowi z wierzchołkami utworzonymi w połowie czerwca i połowie sierpnia, albo rysującej się coraz wyraźniej głowie z ramionami, która „wykluwa się” także od prawie dwóch miesięcy. Czasu ich kształtowania się nie należy lekceważyć, choć liczący niewiele ponad 100 punktów dystans między dołkami a szczytami dla bardziej poważnych inwestorów wcale poważny nie jest. Z ich punktu widzenia można powiedzieć, że z parkietu przy Wall Street od niemal roku wieje nudą. Nie licząc trzech krótkich ekscesów, S&P500 od połowy sierpnia ubiegłego roku do połowy sierpnia tego roku porusza się w bardzo wąskim przedziale 1050-1150 punktów. Takie wahania nie są w stanie u niemal żadnego większego inwestora spowodować drgnięcia powieki, o naciśnięciu klawisza, uruchamiającego zlecenie „kupuj” lub „sprzedaj” nie wspominając. Oczywiście wyjątkiem są fachmani z Goldman Sachs i kilku podobnych banków, którzy muszą uwijać się, by codziennie uhandlować trochę kasy. Jak wynika z okresowych sprawozdań amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych, w drugim kwartale traderzy tego bardzo popularnego banku zarabiali w ciągu aż 55 dni, w wciągu 17 dni wypracowane przez nich zyski przekraczały 100 mln zł (dziennie). Dwa spośród wspomnianych ekscesów to spadek S&P500 w okolice 991 punktów w końcu sierpnia (uwaga na analogie) ubiegłego roku, czerwcowa tegoroczna zniżka do 1010 punktów oraz kwietniowy wyskok do 1219 punktów. Poza tym nic ciekawego. Interesujące, że wykres naszego indeksu największych spółek jest łudząco podobny do S&P500. Z tą tylko różnicą, że czerwcowy i obecny - sierpniowy spadek, są znacznie mniej dynamiczne. Znacznie ciekawsze są jednak wyraźnie widoczne i na Wall Street, i w Warszawie różnice w zachowaniu się indeksów dużych firm, czy szerokiego rynku, i w zachowaniu wskaźników mierzących koniunkturę w segmencie spółek mniejszych. O ile S&P500 i Dow Jones dopiero przymierzają się do testowania dołka z początku lipca, Russel 2000 dokonał tego już we wtorek i zaczyna się od niego szczęśliwie odbijać. Czy mu się to uda na dłuższą metę, i co ważniejsze, czy podobny scenariusz będziemy obserwować w przypadku wcześniej wspomnianych jego większych kolegów, to już zupełnie inna sprawa. Nasz sWIG80 styczniowy dołek przetestował już w czerwcu, a zachowuje się od kilku tygodni zdecydowanie lepiej niż jego więksi koledzy. Analogicznie do spostrzeżeń z Wall Street, z wnioskami co do naszego rynku na razie lepiej się wstrzymać. Także dlatego, że sytuacja w makroekonomicznym otoczeniu obu parkietów jest zdecydowanie odmienna. Ameryce grozi stoczenie się na drugie dno, Polska nadal na tym tle niemal kwitnie, choć do Chin jej daleko.
Wyliczanie negatywnych informacji ze Stanów Zjednoczonych jest zajęciem dość stresującym, ale spełniając ten przykry obowiązek trzeba wspomnieć o tych najnowszych. Wskaźnik aktywności gospodarczej, wyliczany przez oddział Fed z Richmond, spadł z 16 do 11 punktów. Sprzedaż domów na rynku wtórnym spadła z 5,26 do 3,83 mln w sierpniu, oczekiwano spadku do 4,65 mln. Dane są fatalne, najgorsze od wielu miesięcy. Nie lepiej było na rynku pierwotnym, gdzie sprzedano jedynie 276 tys. nowych domów, podczas gdy spodziewano się przynajmniej 339 tys. Był to największy, sięgający ponad 32% spadek rok do roku od czasu, gdy prowadzone są tego typu statystyki. Zamówienia na dobra trwałego użytku minimalnie wzrosły, choć oczekiwano zwyżki o 3%, jednak po odjęciu środków transportu spadek wyniósł aż 3,8%, podczas gdy spodziewano się wzrostu o 0,5%. W tej sytuacji nieznacznie lepsze czwartkowe dane o liczbie zasiłków dla bezrobotnych były w stanie podnieść indeksy tylko w niewielkim stopniu i tylko na krótko. Czwartkowa sesja zakończyła się spadkami indeksów na Wall Street po niemal 0,8%, a Nasdaq spadł o ponad 1%. Bilans tygodnia (od czwartku do czwartku) jest niemal identyczny dla całej trójki indeksów. Straciły one na wartości od 2,6 do 2,8%. Dow Jones pożegnał się z poziomem 10 tys. punktów, a S&P500 spadł poniżej 1050 punktów. Droga w dół wciąż pozostaje otwarta. Zmienić to nastawienie mogłyby jedynie radykalnie lepsze dane dotyczące gospodarki lub decyzja o podjęciu bardziej zdecydowanych działań stymulacyjnych. Skorygowane dane pokazały, że w drugim kwartale amerykańska gospodarka wzrosła o 1,6%, podczas gdy wcześniej szacowano jej wzrost na 2,4%. Spodziewano się korekty do 1,2-1,4%. Rynki odetchnęły z ulgą ale euforii nie stwierdzono.
Europejskie giełdy bronią się przed spadkami
Bilans tygodnia na głównych parkietach europejskich jest nieco bardziej korzystny dla posiadaczy akcji, niż w przypadku ich amerykańskich kolegów. Indeks w Paryżu stracił 2,4%, DAX zniżkował o 1,7%. Symboliczne 0,3% spadku zaliczył londyński FTSE. Ta „uprzywilejowana” pozycja wydaje się w pełni uzasadniona, bowiem brytyjska gospodarka osiągnęła w drugim kwartale najwyższe od dziewięciu lat tempo wzrostu. Co prawda w trakcie piątkowej sesji, czyli tuż po publikacji informacji, indeks zyskiwał zaledwie 0,3-0,5%, ale w tym dniu inwestorzy żyli zupełnie innymi problemami i taka skala wzrostu stawiała Londyn w czołówce giełd naszego kontynentu. Pozostałe informacje dotyczące kondycji europejskiej gospodarki także były pozytywne. W czerwcu wzrosły nowe zamówienia w przemyśle, choć ich dynamika była znacznie mniejsza niż w maju. Potwierdzony został rekordowo wysoki wzrost gospodarki Niemiec, który wyniósł w drugim kwartale 2,2%. Nienajgorsze były odczyty wskaźników aktywności gospodarczej w strefie euro, miłą niespodziankę sprawił wzrost indeksu nastrojów niemieckich przedsiębiorców.
Znacznie gorsze informacje dotyczyły Irlandii. Agencja Standard & Poor’s obniżyła rating długu tego kraju z powodu fatalnej kondycji tamtejszych banków, wymagających dokapitalizowania, co może stanowić poważne obciążenie dla finansów publicznych. Nie spowodowało to jednak poważniejszej reakcji rynków.
Jednym z nielicznych parkietów, który zanotował w minionym tygodniu wzrost, był Istambuł. Tamtejszy indeks zwiększył swoją wartość o 0,8%. Spośród giełd naszego regionu najsłabiej radziła sobie Ryga, gdzie indeks stracił ponad 3% oraz Moskwa, ze spadkiem o ponad 1%.

* dane z 19 - 26 sierpnia
Rynek Walutowy
Euro próbuje powrócić do wzrostów
Po dwutygodniowej spadkowej korekcie, w wyniku której kurs wspólnej waluty dotarł do 1,258 dolara, ostatnie dni przyniosły dość nerwowe próby powrotu do tendencji wzrostowej. Najniższy poziom osiągnięty został w miniony wtorek po południu. Jeszcze wieczorem tego samego dnia euro przypuściło dość gwałtowny atak na 1,27 dolara. Po korekcie w dół w środę tę próbę ponowiło. Dolar jeszcze starał się bronić. W czwartek i piątek nie miał już siły. Na razie odbicie nie jest zbyt duże i trudno przesądzić, czy stanowi ono początek większego ruchu, którego celem mogłyby być co najmniej okolice 1,29 dolara za euro. Za wspólną walutą przemawiają niezłe informacje, płynące z europejskiej gospodarki. Przeciw niej - złe dane z gospodarki globalnej, szczególnie zaś amerykańskiej. Obawy o jej kondycję powodują, że inwestorzy wybierają dolara jako bezpieczną przystań dla swego kapitału. Bezpieczeństwo tej przystani staje się jednak coraz bardziej wątpliwe, więc swe zainteresowanie kierują coraz częściej w stronę jena i franka. Japońska waluta, po ustanowieniu we wtorek piętnastoletniego rekordu siły, w kolejnych dniach nieco osłabła. O zmianie tendencji trudno jednak mówić. We wtorek na kupno dolara wystarczyło mieć nieco ponad 83 jenów, w piątek po południu potrzeba do tego było już prawie 85 jenów. Frank umacniał się niemal przez cały tydzień. Jedynie w poniedziałek i wtorek do południa „zielony” starał się bronić swej pozycji. We wtorek wieczorem zupełnie spasował. Pod koniec tygodnia na kupno dolara trzeba było wydać jedynie 1,022 franka.
Złoty odzyskuje siłę
Początek minionego tygodnia stał pod znakiem rozpoczętej 19 sierpnia fali osłabienia naszej waluty. W jej wyniku euro zdrożało z 3,921 do 4,024 zł. Ten ostatni poziom okazał się dla wspólnej waluty zbyt silnym oporem. W sierpniu atakowany był on wcześniej już dwukrotnie i za każdym razem złoty zdołał się obronić. Podobnie stało się i tym razem. Pod koniec tygodnia euro można było na rynku międzybankowym kupić po 3,97-3,98 zł. Dolar od 18 sierpnia do minionego wtorku zdrożał z 3,04 do 3,196 zł, a więc znacznie mocniej, niż euro, bo aż o 5%. Końcówka tygodnia przyniosła spadek kursu „zielonego” do 3,12-3,14 zł, a więc niezbyt duży. Najgorzej wyglądała sytuacja w przypadku franka. Zdrożał o z 2,924 do 3,092 zł, czyli aż o prawie 17 groszy (5,7%). Po tym rajdzie niewiele spowodowanych nim strat udało się odrobić. W piątek około południa za „szwajcara” wciąż trzeba było płacić 3,05-3,06 zł. Dopóki szwajcarska waluta będzie umacniać się na światowym rynku, nie ma wielkich szans, by dał ulgę naszym posiadaczom kredytów walutowych.
Choć nasza waluta wciąż znajduje się pod przemożną presją tego, co dzieje się na rynkach światowych, to jednak w ostatnich dniach można było dopatrzeć się śladów wpływu czynników lokalnych. Co prawda Rada Polityki Pieniężnej, w trakcie swego ostatniego posiedzenia utrzymała stopy procentowe na niezmienionym poziomie, to jednak wyraźnie zaostrzyła ton w swym komunikacie. Inflacja jest na bardzo niskim poziomie, ale prawdopodobnie w lipcu osiągnęła minimum i w kolejnych miesiącach należy się spodziewać jej wzrostu. Ten czynnik zacznie więc wywierać presję w kierunku podwyższenia stóp. Najbardziej radykalne opinie wskazują, że może to nastąpić już jesienią, po tym, jak w październiku Rada zapozna się z najnowszą projekcją inflacji.
Sile złotego sprzyjała też opinia przedstawicieli agencji Fitch Polska. Uważają oni, że prawdopodobieństwo zmiany ratingu naszego kraju jest niewielkie, jeśli w ciągu 18-20 miesięcy nie stanie się nic nadzwyczajnego. Ostrzegli jednocześnie, że presja na obniżenie ratingu może się zwiększyć, jeśli rząd nie będzie podejmował bardziej energicznych działań naprawczych w finansach publicznych.

Kredyty walutowe

W ciągu dwóch tygodni dla zaciągających kredyty w euro nie zmieniło się niemal nic. Złoty osłabił się natomiast wobec franka szwajcarskiego. Kurs CHF wzrósł o ponad 10 gr z 2,9509 zł do 3,0598 zł. W efekcie tego klienci, których spłata raty kredytu przypadała na piątek 27 sierpnia, musieli zapłacić więcej niż przed tygodniem. Natomiast dopiero biorący kredyt we franku skorzystali na osłabieniu złotego. Teraz, aby uzyskać 100 tys. zł, mogli pożyczyć jedynie 32 682 CHF, czyli o 1,2 tys. franków mniej niż w połowie miesiąca. Zaciągający kredyty walutowe wypłacane w transzach powinni pamiętać, że ze względu na zmianę kursu walut wypłacana im transza może mieć inną wysokość od oczekiwanej, albo poziom zadłużenia w walucie będzie wyższy, niż się spodziewają. Jeśli za kilka miesięcy złoty będzie mocniejszy, w bankach gdzie kredyt jest denominowany w walucie, czyli np. PKO BP, BZ WBK, Nordea, DB PBC (istnieje opcja wypłaty od razu całego kredytu na specjalny depozyt), Raiffeisen i BOŚ, na konto dewelopera czy budującego dom trafi mniej pieniędzy. Z kolei w bankach, w których kredyt jest indeksowany do waluty (mBank, BPH, Getin Noble Bank, Kredyt Bank, Alior, Polbank EFG i DnB Nord), przy mocniejszym złotym kolejna transza może być równowartością większej liczby euro czy franków niż teraz.
Banki i finanse
23 sierpnia zaczęła obowiązywać część rozwiązań nowej Rekomendacji T, dotyczącej analizy zdolności kredytowej klientów. Zgodnie z jej zaleceniami banki mają obowiązek oczekiwać w przypadku kredytów walutowych trwających dłużej niż 5 lat, udzielanych na więcej niż 80 proc. wartości nieruchomości dodatkowych zabezpieczeń, ewentualnie ubezpieczenia brakującego wkładu. Ubezpieczenia brakującego wkładu jest pobierane już przez większość instytucji finansowych. Choć w ramach dostosowywania się do wymagań, pojawiło się na rynku kilka zmian. Ubezpieczenie brakującego wkładu wprowadził DnB Nord. Z kolei mBank i MultiBank po wejściu Rekomendacji T dla kredytów na ponad 30 lat oczekują ubezpieczenia brakującego wkładu już przy kwotach przekraczających 60 proc. wartości nieruchomości. Banki te nie udzielają już także kredytów na 110 proc. wartości nieruchomości, jeśli okres spłaty przekracza 30 lat. W zaleceniach nadzoru finansowego znalazły się również korzystne dla klienta zapisy. W myśl rekomendacji bank udzielający kredytu nie będzie mógł odmówić jego wypłaty bezpośrednio w walucie. Z kolei bank, w którym klient już spłaca kredyt, musi przyjąć spłatę w walucie. Efekt? Mniej kosztowne stało się refinansowanie kredytu walutowego. Przy przenoszeniu takiego zadłużenia klient nie ponosi kosztu przewalutowania kredytu.
Zysk netto sektora bankowego po dwóch kwartałach 2010 roku wzrósł do 5,42 mld zł z 4,46 mld zł rok wcześniej - poinformowała w raporcie Komisja Nadzoru Finansowego. Z tego 5,19 mld zł wyniósł zysk netto banków komercyjnych, a spółdzielczych 411 mln zł. Wciąż wysokie są odpisy na złe kredyty, po II kwartałach 2010 r. wyniosły 5,9 mld zł, wobec 5,7 mld zł rok wcześniej. Wynik udało się jednak poprawić o ponad 20 proc. dzięki wzrostowi wpływów z odsetek i prowizji. Z grona giełdowych banków w minionym tygodniu rezultaty za II kw. opublikowały już dwie ostatnie spółki: BPH i Getin Noble Bank. Zysk netto grupy Getin Holding wyniósł 104,8 mln zł. O ok. 30 proc. przewyższył rezultat ubiegłoroczny oraz prognozy analityków. Na tak dobry wynik wpłynęło jednak ok. 40 mln zł wpływu z transakcji jednorazowych. W banku natomiast mocno wzrosły rezerwy do o 321 mln zł. W całym w pierwszym półroczu sięgnęły 600 mln zł. 513 mln zł wyniosły z kolei odpisy na złe kredyty w BPH. W samym II kwartale były to 264 mln zł. Bank zakończył półrocze 224 mln zł straty netto, z czego strata w samym II kw. wyniosła -170 mln zł. - Jesteśmy na dobrej drodze, aby w IV kwartale br. osiągnąć nasz cel, czyli powrócić do zyskowności – powiedział Richard Gaskin, p.o. prezesa BPH. Wynikami pochwalił się także nie notowany na GPW Raiffeisen Bank Polska. W I półroczu jego zysk netto wyniósł 119 mln zł i był aż o 129 proc. większy niż rok wcześniej. Na tak znaczącą poprawę wyników złożyło się kilka czynników: niższe koszty finansowania, odbudowująca się akcja kredytowa oraz zdecydowanie wolniejsze tempo przyrostu rezerw na niespłacane kredyty. Odpisy z tego tytułu były w Raiffeisen Banku o połowę niższe niż rok temu i wyniosły 93,2 mln zł.
Kolejna partia po SLD i PO proponuje wprowadzanie specjalnego podatku dla banków. Tym razem PiS chce, aby dodatkowym podatkiem obciążyć banki, ale w zamian proponuje rezygnację z podwyżki stawki VAT z 22 na 23 proc. Według polityków PiS dałoby to większe wpływy do budżetu i nie uderzałoby finansowo w społeczeństwo.
Niemiecki rząd przyjął w środę projekt ustawy, która obciąży banki kosztami walki z kryzysem. Wprowadza ona podatek od banków, przeznaczony na fundusz ratunkowy dla sektora finansowego na wypadek kolejnych kryzysów. Wpływy z nowego podatku bankowego miałyby opiewać na około 1,3 mld euro rocznie - podała niemiecka agencja dpa. Utworzony z tych środków fundusz służyć ma wspieraniu instytucji finansowych zagrożonych plajtą. W trakcie kryzysu w 2008 i 2009 roku koszty ratowania banków zagrożonych bankructwem ponosiło państwo. Niemiecki rząd przeznaczył na poręczenia kredytowe i bezpośrednie wsparcie dla banków pół biliona euro.
Drugi na niemieckim rynku bank - Commerzbank (główny akcjonariusz BRE Banku) - planuje sprzedaż nowych akcji. Do emisji dojdzie najwcześniej jesienią tego roku – poinformował Handelsblatt. Za pozyskane pieniądze bank chce spłacić część z 18 mld EUR pomocy rządowej.
Cztery banki za stosowanie niedozwolonych praktyk dostały słone kary finansowe od Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. UOKiK nałożył prawie 4,4 mln zł kar na BGŻ, Getin Noble Bank, Alior Bank i Bank Ochrony Środowiska. Najwyższą kwotę, 2 mln 987 tys. zł, musi zapłacić BGŻ. Zdaniem Urzędu BGŻ stosował w swoich umowach zapisy pozwalające na dowolną zmianę regulaminu. 755 tys. zł ma zapłacić Getin Noble Bank za wprowadzającą w błąd reklamę. Bank zachęcał klientów do założenia lokaty hasłami: "Bezpłatne e-konto w prezencie. Dostaniesz więcej, 8 proc.". Ale na koncie trzeba było utrzymywać minimum tysiąc złotych, inaczej bank potrącał jednoprocentową prowizję od kwoty lokaty. Trzecią karę - ponad 530 tys. zł - otrzymał Alior Bank za zamieszczenie informacji o opłatach i warunkach związanych z udzieleniem kredytu konsumenckiego nie w umowie, a w załącznikach do niej. Ponad 129 tys. zł kary dostał BOŚ za to, że po wysłaniu do klienta listu poleconego uznawał go automatycznie za doręczony.
Gra o przejęcie BZ WBK wciąż się toczy. Ogłoszone przez media w zeszłym tygodniu, wycofanie z się z niej BNP Paribas okazało się przedwczesne. Obecnie zagraniczne agencje informacyjne podają, że o należący do AIB pakiet akcji BZ WBK dalej ubiegają się zarówno BNP Paribas, jak i Banco Santander oraz PKO BP. A nie wyklucza się, że w grze pozostał również amerykański fundusz inwestycyjny Apax Partners. Według Gazety Giełdy Parkiet za funduszem może się kryć polski biznesmen Leszek Czarnecki, m.in. właściciel Getin Noble Banku.
Banki cały czas porządkują portfel wydanych kart kredytowych. Na koniec pierwszego półrocza liczba wydanych plastików w 22 ankietowanych przez portal Bankier.pl bankach skurczyła się w porównaniu do danych z końca 2009 r. o 1,5 mln.
Od kwietnia bankowcy znów ruszyli w teren i otwierają nowe oddziały. Jak wynika z najnowszych danych Komisji Nadzoru Finansowego, tylko w II kwartale przybyło w Polsce 155 oddziałów. Na koniec czerwca Polacy mieli do dyspozycji 14 597 placówek. Stąd już tylko krok do stanu z końca 2008 r., kiedy sieć oddziałów była największa w historii polskiego rynku. Bankowych punktów było wówczas 14 678.
Kalendarium wydarzeń nadchodzącego tygodnia
30.08.2010-3.09.2010
Poniedziałek, 30 sierpnia
Euroland
- 11.00 wskaźnik zaufania w gospodarce w sierpniu (poprzednia wartość 101,3 punktu)
USA
- 14.30 dynamika dochodów Amerykanów w lipcu (poprzednia wartość 0% miesiąc do miesiąca)
- 14.30 dynamika wydatków Amerykanów w lipcu (poprzednia wartość 0% miesiąc do miesiąca)
Wtorek, 31 sierpnia
Niemcy
- 9.55 stopa bezrobocia w sierpniu (poprzednia wartość 7,6%)
USA
- 15.00 indeks cen nieruchomości w 20 metropoliach S&P/Case-Shiller w czerwcu (poprzednia wartość 4,6% rok do roku)
- 15.45 indeks aktywności gospodarczej PMI w rejonie Chicago w sierpniu (poprzednia wartość 62,3 punktu)
- 16.00 indeks zaufania konsumentów w sierpniu (poprzednia wartość 50,4 punktu)
Środa, 1 września
Polska
- 9.00 indeks aktywności gospodarczej w przemyśle PMI w sierpniu (poprzednia wartość 52,1 punktu)
USA
- 14.15 raport ADP o zmianie stanu zatrudnienia w sierpniu (poprzednia wartość 42 tys.)
- 16.00 dynamika wydatków na inwestycje budowlane w lipcu (poprzednia wartość 0,1%)
- 16.00 indeks aktywności gospodarczej ISM w przemyśle w sierpniu (poprzednia wartość 55,5 punktu)
Czwartek, 2 września
Euroland
- 11.00 dynamika PKB w drugim kwartale (poprzednia wartość 0,2% kwartał do kwartału, 0,6% rok do roku)
- 11.00 inflacja na poziomie producentów PPI w lipcu (poprzednia wartość 0,3% miesiąc do miesiąca, 3% rok do roku)
- 13.45 decyzja Europejskiego Banku Centralnego w sprawie stóp procentowych (dotychczasowa wartość 1%)
USA
- 14.30 dynamika wydajności pracy w sektorze pozarolniczym w drugim kwartale (poprzednia wartość 2,8% kwartał do kwartału, 6,1% rok do roku)
- 14.30 dynamika jednostkowych kosztów pracy w drugim kwartale (poprzednia wartość -1,3% kwartał do kwartału, -4,2% rok do roku)
- 16.00 dynamika zamówień w przemyśle w lipcu (poprzednia wartość -1,2% miesiąc do miesiąca)
Piątek, 3 września
Euroland
- 11.00 dynamika sprzedaży detalicznej w sierpniu (poprzednia wartość 0% miesiąc do miesiąca, 0,4% rok do roku)
USA
- 14.30 średnia płaca godzinowa w sierpniu (poprzednia wartość 19,04 dolara)
- 14.30 średnia tygodniowa liczba godzin pracy w sierpniu (poprzednia wartość 33,5 godz.)
- 14.30 zmiana liczby miejsc pracy w sektorze pozarolniczym w sierpniu (poprzednia wartość -131 tys.)
- 14.30 stopa bezrobocia w sierpniu (poprzednia wartość 9,5%)
- 16.00 indeks aktywności gospodarczej ISM dla branż pozaprzemysłowych w sierpniu (poprzednia wartość 54,3 punktu)
Analityk Gold Finance - Halina Kochalska
/ Główny Analityk Gold Finance - Roman Przasnyski

